Święta Wielkanocne w Turcji

Jesteśmy właśnie w momencie kiedy serca nasze wypełnia radość Paschalna. Turcja, która jest od wieków uważana za kolebkę chrześcijaństwa również przeżywa te święta  w sposób wyjątkowy. Pomimo upływu czasu, który zmienił jej oblicze z chrześcijańskiego na muzułmański, od 2000 lat Kościół celebruje co roku Zmartwychwstanie Pana. Co jest jednak tak charakterystyczne dla tych świąt w tym przedziwnym kraju? Według mnie, piszącego te słowa, jest nim jedność uczniów Chrystusa. Tutaj każdy chrześcijanin jest bratem, i nie tak ważne jest czy pochodzi z Kościoła Prawosławnego, Katolickiego, czy Protestanckiego, każdy jest Darem od Boga. Jeśli miałbym napisać co jest tak wyjątkowego w tych świętach w Turcji to chyba właśnie to, że Zmartwychwstały Pan jednoczy nas na nowo w jedno serce i jednego ducha.

Wspólnota pośród której żyję obecnie, gromadzi się w obszarze Efezu, gdzie ponad 3 lata mieszkał św. Paweł oraz św. Jan. Według wizji błogosławionej Kateriny Emmerich miała też tu zakończyć ziemską pielgrzymkę Najświętsza Maryja Panna, którą opiekował się św. Jan. Według tradycji efeskiej właśnie na Górze Słowików wznoszącej się ponad murami Efezu miała swój dom Matka Pana, i stąd została wzięta do Nieba. Nasz klasztor kapucynów znajduję się dokładnie przy jej domu, miejsce to nazywane jest przez Turków Meryem Ana Evi, tzn. Domem Matki Maryi. Co roku ponad 300 tyś. Turków odwiedza nasze sanktuarium, aby modlić się do Boga za jej wstawiennictwem. To maryjne sanktuarium gromadzi w jednym miejscu zarówno muzułmanów jak i chrześcijan, jest jakby mostem pomiędzy dwoma religiami i kulturami. Można by powiedzieć, że dzięki Maryi dokonuje się spotkanie dzieci Abrahama, którzy poszukują Boga. Co roku przeżywamy tu święta Bożego Narodzenia oraz Wielkanocy. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że większość uczestników to właśnie muzułmanie, którzy bardzo interesują się chrześcijaństwem. Każdego roku ponad 100 Turków przychodzi na Eucharystię Wielkiejnocy, lub Bożego Narodzenia. Sam sposób sprawowania liturgii nie różni się zasadniczo od tej, którą widzimy w Polsce, poza tym, że sprawuje się ją w 3 językach: turecku, angielsku i po włosku. Charakterystycznej „święconki” nie ma, grobu Pańskiego również się nie przygotowuje, poranna rezurekcja, tak charakterystyczna dla Polaków, również się nie odbywa, nie mówiąc o „lanym poniedziałku”, który w Turcji spotkałby się nie tylko z negatywną reakcją, ale nawet mogłoby to być zagrożeniem dla życia lub zdrowia śmiałka który odważyłby się oblać kogoś zimną wodą. Niestety niektóre zwyczaje pozbawione kontekstu są po prostu niezrozumiałe i nie przynoszą oczekiwanego efektu. Jest jednak zwyczaj, który nawet w kulturze tureckiej zapisał się wyjątkowo barwnie, a mianowicie wyrażenie: „Święto Jajka” – Yumurta Bayrami. Wielkanoc dla Turków, ale i chrześcijan kojarzy się z malowaniem jaj wielkanocnych, oraz zabawami w gronie rodzinnym. Zarówno ortodoksi jak i katolicy pielęgnują ten zwyczaj i pewnie dlatego Pascha kojarzona jest infantylnie ze „Świętem Jajka”. To co warto podkreślić, to fakt że kulminacją świąt jest Liturgia Wielkiej Soboty. To właśnie Wigilia Paschalna gromadzi setki osób na wspólnym czuwaniu, słuchaniu Słowa Bożego o tym jak Bóg interweniował w historię ludzkości. Bardzo często właśnie tej nocy katechumeni, podobnie jak setki lat temu, przyjmują Nowe Życie podczas Chrztu, który wtedy jest im udzielany. Klimat pierwotnego Kościoła, który jest tu materialnie obecny oraz neoficka wiara chrześcijan wywodzących się z islamu, pozwala poczuć coś wyjątkowego w tym misterium, czego nie czuje się już w Europie, która pozbawiona pierwotnej gorliwości, weszła w rutynę i straciła smak ewangelicznej soli. Po liturgii i odśpiewaniu radosnego Alleluja gromadzimy się na nocnym poczęstunku, a więc nie na śniadaniu wielkanocnym. Bracia Prawosławni przygotowują na ten czas specjalny, słodki chleb, zwany „czorek”- Paskalya Coregi, i jest to tradycja wywodząca się z Greckiego Kościoła Prawosławnego. Po wspólnej modlitwie i poczęstunku powraca się do domu, aby świętować w rodzinnym gronie. Rodzina w kulturze tureckiej i arabskiej jest fundamentem, a święta zawsze stwarzają okazję by te najważniejsze więzi pielęgnować i umacniać. Czego życzę bardzo czytelnikom tego krótkiego opowiadania o naszym misyjnym życiu w Turcji.

br. Maciej Sokołowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *