Rok w wolontariacie – świadectwo

DSC_0046

Co mi przyniósł rok w wolontariacie?

Zanim napiszę o wolontariacie, muszę wspomnieć o wspólnocie. Nie trzeba w niej być, aby być wolontariuszem. Jednakże dla mnie  jedno i drugie tworzy całość, w której wspólnota odgrywa bardzo istotną rolę. Jest ona miejscem, w którym odkrywam siebie i relacje z ludźmi. Pan Bóg działa na rożne sposoby przez nas i przez innych, dlatego wspólnota jest tak ważna, pomaga dostrzegać Boga we wszystkich. To, co otrzymuje od Ojca na formacji duchowej mogę wykorzystywać w akcjach wolontariatu.

Co mi przyniósł ten rok? Patrząc teraz z perspektywy całego roku ciężko stwierdzić co dał mi wolontariat. W życiu dzieje się tyle rzeczy, że czasami nie nadążam. Jednak na myśl przychodzi mi parę rzeczy:

Wyjazdy w Polskę. Przygotowanie niedzieli misyjnej wiąże się z jechaniem w różne miejsca. W tym roku byłem jedynie w Lublinie, niestety wszędzie nie ma możliwości, aby pojechać. Jednak poprzednie lata pokazały mi różne krańce Polski.

Ludzie, dużo ludzi. Spotkania i wyjazdy sprzyjają poznawaniu znacznej ilości różnych osób. 

Radość. Wynika ona z dawania siebie innym. Praca w wolontariacie jest czasami męcząca i czasochłonna, jednak gdy wykonuje się jakieś zadanie nie oczekując wynagrodzenia i wdzięczności, otrzymuje się znacznie więcej. Wtedy powstaje w człowieku radość i wielka chęć większego dawania siebie. Wydaje mi się, że aby to zrozumieć trzeba tego doświadczyć.  

Dużo dobrego jedzenia! Gdzie nie pojedziemy zawsze jest ktoś kto częstuje nas dobrym jedzeniem. Aż ciężko nie popaść w obżarstwo. 

Wyzwania i przeciwności. Praca z ludźmi nie jest łatwa – odmienne charaktery i poglądy. Wszystko to zderza się ze sobą i wymaga zajrzenia w siebie. A do tego dochodzą różnego rodzaju trudności. Bywało, że niektóre pomysły kończyły się na dobrych chęciach, a wtedy trzeba było stanąć w prawdzie i zrezygnować z nich. Nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Jednak ostatecznie wszystkie te sytuacje dały mi dobre owoce.

Motywacje. Bywały dni, gdy naprawdę nic mi się nie chciało, ale i tak szedłem na wolontariat, a wtedy po zakończonej pracy czułem działanie Ducha Świętego. Jak widać Ludzka natura bez Boga jest leniwa i pazerna (przynajmniej w moim przypadku). To Wolontariat zmotywował mnie do pracy i większego działania w życiu.

Nauka i rozwój. Praca w wolontariacie często polega na wymyślaniu rożnego rodzaju akcji. Wiele rzeczy trzeba było nauczyć się samemu, aby móc wykonać zaplanowane działania. Dzięki angażowaniu się w wolontariat nauczyłem się lepiej organizować swój czas oraz obsługiwać programy komputerowe, których wcześniej nie używałem.

Każdy rok w wolontariacie jest inny i przynosi inne wyzwania. Zapraszam wszystkich do wsparcia dzieła wolontariatu misyjnego. Praca dla chętnych zawsze się znajdzie.

Patryk R.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *