DZIEŃ Z ŻYCIA MISJONARZA W GABONIE

W zeszły poniedziałek pojechałem rowerem w las na drogę w wiosce Nianam. Jadę sobie, słuchając muzyki, a tu ten oto wielki wąż pyton leży sobie przy drodze i grzeje się na słońcu. Dopiero, gdy przejechałem, zdałem sobie sprawę, że to prawdziwy i wcale nie martwy dziki wąż. Zatrzymałem się, ale przecież muszę teraz wrócić, innej drogi nie ma, a nie wiem jak zareaguje jak będę teraz przejeżdżał…
Jak się dzisiaj okazało miał 4,30 metrów długości, takie pytony przecież mogą i ludzi
 pożreć. Lekki dreszczyk emocji, krótka modlitwa: Panie ochraniaj mnie przed tym zwierzem! Gazu i do przodu. I tym razem nawet się nie ruszył. 
Powiadomiłem niedaleko mieszkającego mężczyznę, że duży wąż jest niedaleko, on wziął maczetę i poszedł do węża, ale pyton poszedł sobie do lasu…
Jak później wyczytałem to największy gatunek węża występującego w Gabonie, dorosły osiąga od 4 do 6 metrów długości. Żyje do 30 lat, ten był by pożył jeszcze gdyby nie postanowił zamieszkać w pobliżu wioski. Po kilku dniach ludzie z pobliskiej wioski upolowali pytona…

 

br. Piotr Wrotniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *