Z MISJĄ W TURCJI

W dniach 28.04 – 06.05 tego roku, wraz z grupą wolontariuszy działających przy naszym sekretariacie misyjnym udaliśmy się do Turcji, aby wesprzeć naszych misjonarzy tam posługujących. Cały projekt zaczęliśmy realizować już kilka miesięcy wcześniej. Nasze siły organizacyjne połączyliśmy z włoskim sekretariatem misyjnym braci kapucynów z prowincji Emlii – Romagnii. Udało nam się wypracować projekt, dzięki któremu nasi wolontariusze pojechali do braci kapucynów posługujących w Istambule. Gwardianem tego domu jest nasz współbrat Paweł Szymala, wraz z nim posługuje tam jeszcze jeden brat z Włoch, ze wspomnianej prowincji Emilii – Romagnii, oraz dwóch braci z Indii. Projekt zakładał czas formacji, oraz pracy. W ramach formacji nasi wolontariusze zdobywali wiedzę o aktualnej sytuacji chrześcijan i katolików w tym kraju, o relacjach pomiędzy chrześcijanami, a muzułmanami, o polskich historii w Turcji, oraz wiele jeszcze innych ciekawych i wartościowych informacji podczas wykładów, jak również podczas zwiedzania miasta i jego okolic. Dzięki bardzo dobrej organizacji, za co dziękujemy bratu Pawłowi, udało nam się nie tylko dużo zobaczyć i dowiedzieć, ale również wymiernie pomóc w pracach w bibliotece i w archiwum. Tutaj chciałbym podziękować wolontariuszom za bardzo solidną i pełną poświęcenia prace.

Wszystkim, którzy przyczynili się do tego pierwszego w naszej historii projektu współpracy z braćmi posługującymi w Turcji bardzo dziękuję. Dziękuję braciom ze wspólnoty w Istambule, sekretariatowi misyjnemu prowincji Emilii – Romagnii, wolontariuszom i wszystkim, którzy nas wspierali i wspierają duchowo i materialnie.

Mam szczera nadzieję ze nasza współpraca będzie się rozwijać na chwałę Boża i ku pożytkowi ludzi.

br. Krzysztof Przybylski

 

A oto świadectwo jednego z wolontariuszy biorących udział w projekcie:

Turcja już od początku mnie zaskoczyła. Trochę zapominając o tym czego uczyłem się w szkołach oraz nie zagłębiając się w historię, wędrówki ludów i skutki wojen, spodziewałem się kraju jednolitego etnicznie i kulturowo, jak to miało miejsce podczas mojego wyjazdu do Egiptu. Tymczasem już na lotnisku zobaczyłem różnokolorowe twarze i na pierwszy rzut oka nie dostrzegłem, że my biali jesteśmy jacyś wyjątkowi w tym kraju, że nie jesteśmy obiektami zainteresowania wzbudzającym i ciekawość, jak to bywa w krajach bardzo jednolitych etnicznie. Klasztor w którym mieszkaliśmy usytuowany przy brzegu morza. Zabudowa wokół klasztoru sprawiała wrażenie jakbym był w Grecji czy we Włoszech. Widoki z okna jak z obrazka. Raz w wolnej chwili zapatrzyłem się w okno podziwiając ptaki jak szybują i walczą z wiatrem. Nasz gospodarz brat Paweł wypełnił czas pobytu po brzegi. Zwiedzaliśmy Istambuł – oczywiście nie udało nam się być wszędzie, ale to co zobaczyłem jest już moje np. Pałac Sułtana, przepiękny widok na cieśninę Bosfor. Liczne pozostałości po chrześcijaństwie w całkiem dobrym stanie, pomimo ciągłej islamizacji kraju przez obecne władze. Ciekawym elementem naszego wyjazdu była formacja. Mieliśmy sami Przygotować informację na temat relacji chrześcijańsko – islamskich, polsko – tureckich i ekumenii w Turcji. Brat Paweł uzupełniał nasze referaty o doświadczenie i wiedzę o Turcji z ponad 10 letniego pobytu. Pomogliśmy braciom uprzątnąć bibliotekę i archiwum klasztorne. Nie zabrakło również modlitwy. Codziennie gromadziliśmy się na Mszy Świętej, wspólnie odmawialiśmy brewiarz. Dla mnie osobiście był to czas Łaski. Bardzo mocnym przeżyciem było dla mnie wspólne uczestniczenie w Mszy Świętej po turecku wraz z tamtejszymi wyznawcami Chrystusa. Poruszyła mnie wtedy wewnętrznie sytuacja chrześcijan będących tam w mniejszości, w porównaniu do naszej Ojczyzny – ilość kapłanów tam i u nas, cierpienie, prześladowania, ukrywanie swojej wiary z przymusu zewnętrznego. Bardziej niż dotychczas doceniłem stan Kościoła w Polsce – dostępność do sakramentów na przykład. Podczas tej Mszy pierwszy raz w życiu uczestniczyłem w tureckim kazaniu 🙂 warto też wspomnieć o jedzeniu. Było genialne – kuchnia turecko-włosko-polska. Wszystko co dobre szybko się kończy i nasz pobyt też musiał się zakończyć. Podejrzewam że kiedyś wrócę tam po więcej.

M.P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *