Wizyta w Gabonie

Brat Łukasz Woźniak, Minister Prowincjalny wraz z Kustoszem Kustodii Białorusi Bratem Alehem Shendą w zeszłą niedzielę, tj. 15 września, wrócili z Gabonu, gdzie spotkali się z naszymi Braćmi Misjonarzami.
Brat Aleh odwiedził naszą misję po raz pierwszy a oto jego wrażenia zupełnie na gorąco.

„Późnym wieczorem 29-go sierpnia z ponad godzin spóźnieniem samolotem ze Stambułu lądowałem w Libreville, stolicy Gabonu. Po otrzymaniu wizy, odebraniu bagaży, oraz przejściu kilku kontroli, przed lotniskiem spotkałem Brata Łukasz, Ministra Prowincjalnego Warszawskiej Prowincji Braci Mniejszych kapucynów, który lądował godzinę wcześniej samolotem z Paryża, Brata Daniela – pierwszego radnego zarządu delegatury w Gabonie, wraz ze współbraćmi ze wspólnoty w Melen. Tak zaczęła się nasza wizyta u Braci w tym kraju.
W ciągu dwóch tygodni uczestniczyliśmy w codziennym życiu Braci, odwiedzając każdą z kapucyńskich wspólnot. Radosną okazją do spotkania Braci całej delegatury wraz z postnowiciuszami było wspólne świętowanie imienin brata Grzegorza w Essassa.
Specjalnym przeżyciem było doświadczenie podróży afrykańską droga (co prawda w porze suchej) do oddalonej placówki w Cocobeach. Właśnie tam, w parafialnym kościele Brat Łukasz odebrał odnowienie zakonnej profesji brata Gloire’a, pierwszego brata kapucyna z Gabonu, który w najbliższym czasie wybiera się na kilku miesięczny staż do Polski, aby poznać Prowincje i uczestniczyć w jej życiu.
Mieliśmy okazje odwiedzić klauzurowy klasztor sióstr Klarysek w Essassa.
Szczególnie ważnym dla mnie momentem wyprawy była obecność przy grobie brata Pawła oraz cicha modlitwa w tym miejscu.
Byliśmy zaproszeni na świętowanie pierwszej profesji siostry Luizy pochodzącej z Togo, która w te dni zakończyła nowicjat w N’toum we spólnocie sióstr Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Panny Marii z Castro.
W kolejną niedziele, w narodowym sanktuarium Matki Bożej Gabońskiej w Melen prowadzonym przez międzynarodową ekipę naszych Braci uczestniczyliśmy w uroczystej celebracji, której przewodniczył, niedawno mianowany przełożony Apostolskiej Nuncjatury w Gabonie, a homilię wygłosił Brat Łukasz.
Następnego poranka na zaproszenia sióstr Serafitek z Melen celebrowaliśmy Eucharystię w ich domowej kaplicy, po której spożyliśmy pyszne śniadanie.
Nie zabrakło spotkania z gospodarzem miejsca jego Ekscelencją Arcybiskupem Bazylem Engone, który wysoko ocenił obecność Kapucynów w archidiecezji. Wyraził on też swoją wdzięczność, jak również osobiście przedstawił zaawansowanie prac po renowacji pierwszej katedry w Libreville.
W większości wydarzeń towarzyszył nam Brat Piotr Wrotniak – delegat Ministra Prowincjalnego Delegatury Kapucynów w Gabonie.
Wśród mnóstwa pozytywnych przeżyć prawdziwym horrorem była wiadomość o grasującym gangu „czyściochów”, który w tych dniach włamali się do naszego domu w N’toum i wykradli szampon do włosów, oraz żel pod prysznic z łazienki Brata Kamila.
W drugiej połowie naszego pobytu miało miejsce braterskie spotkanie wszystkich Kapucynów delegatury. Szczegółowo omawiano troskę o formacje Braci którzy wstępują do zakonu w Gabonie. Na dzień dzisiejszy Kapucyni cieszą się dwoma postnowiciuszami, jednym postulantem, oraz w tym roku Minister Prowincjalny przyjął do Zakonu jednego młodzieńca. Ważnym tematem obrad była dalsza perspektywą współpracy Warszawskiej Prowincji z innymi okręgami zakonu w trosce o umocnienie obecności naszego charyzmatu w tym kraju. Wśród dziesięciu kapucynów w Gabonie jeden Brat jest z Kustodii Kamerunu i jeden z Kustodii Białorusi. Są zaawansowane rozmowy o obecności, od przyszłego roku, Brata z Prowincji Krakowskiej. Na spotkaniu również zostały ogłoszone planowane zmiany personalne, które wejdą w życie w połowie października.
Udając się po raz pierwszy do tak oddalonego kraju miałem świadomość o możliwych trudnościach, które mogą mnie spotkać. Pozytywnym zaskoczeniem było szybkie i życzliwe załatwienie wjazdowej wizy na lotnisku w Libreville, mimo że zupełnie nie władam językiem francuskim i w rękach miałem jedynie fotokopie dokumentów, które wcześniej przysłali mi Bracia z Gabonu. Robi wrażenie zwiększona ilość policjantów lub wojskowych przy drogach tego kraju, którzy z przekonującym wyglądem wypełniają jakieś ważne państwowe obowiązki, jednocześnie mając wyraźną nadzieję na  „ekstra zyski” zatrzymując kolejne samochody. Kiedy jednak rozpoznają, że za kierownicą są duchowni, zniechęceni i zawiedzeni, szczerze i grzecznie życzą miłej dalszej podróży. W oko Europejczyka rzuca się ubóstwo architektury, prostota i powszechne ubóstwo domków, bardzo często ozdobionych talerzem telewizyjnej anteny. To zewnętrzne ubóstwo wydaje się jednak być wystarczającym poziomem do życia w kontekście standardu życia w całym kraju. W dużym stopniu są zaspokojone zasadnicze potrzeby mieszkańców miast i wiosek.
Odwiedzając Apostolską Nuncjaturę, pałac Arcybiskupa, oraz poszczególne domy naszych Braci uderzyła konieczna potrzeba budowania murów, oraz zabezpieczanie okien, drzwi i nawet nagłośnienia w kościołach kratami .
Zwróciłem uwagę, że wartość czasu oraz tempo życia w Gabonie jest zupełnie inne, im dalej od stolicy kraju, tym trudniej zauważyć pośpiech.
Nie mogę pominąć, że istotnym, wyróżniającym elementem łacińskiej liturgii w Afryce jest energiczny taniec ze specyficznym ruchem bioder nie ograniczany w czasie, nie raz stosowany kilka razy w trakcie jednej Eucharystii.
Klimat, roślinność, świat zwierząt jest oczywiście całkiem odmienny. Na szczęście w czasie naszej podróży nie doświadczyłem zagrożenia życiu lub zdrowiu, nie odczułem koniecznej potrzeby korzystania z klimatyzacji, a pewna dokuczliwość rozmaitych muszek lub komarów wydaje się być do wytrzymania. W trakcie tych dni miałem wiele okazji zasmakować potraw kuchni gabońskiej, chińskiej oraz europejskiej, które najczęściej były serwowane łącznie. Gościnności Braci w Gabonie nie da się przekazać słowami.
Szesnaście dni obecności w Gabonie pozwoliło mi nie tylko zachwycić się pięknem przyrody tej ziemi i prostym sposobem życia jej mieszkańców, ale bardziej, namacalnie odczuć dramaty historii tego kraju, oraz przekonać się o ogromnym dobru, które wnieśli w życie tego Kościoła Kapucyni z Polski, którzy od zero rozpoczęli naszą kapucyńską obecność i są tu już prawie dwadzieścia lat. Wielkim wkładem w rozwój gabońskiego Kościoła była i jest gorliwa i nie zawsze doceniona praca obecnych w tym kraju Braci – również tych, którzy już wrócili do Polski, a także tych przedwcześnie zmarłych, czyli Brata Pawła i Brata Piotra. Opuszczam Gabon z wdzięcznością Bogu, że Jego Opatrzność przewidziała również niewielki udział w tym dobru naszej Kustodii w osobie Brata Walerego. Mam szczerą nadzieją, że również inni Kapucyni z Białorusi będą mieli odwagę służyć Kościołowi na tej ziemi.


Brat Aleh Shenda


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *