Rozważanie Słowa Bożego przygotowane przez Kongregacje do Spraw Ewangelizacji Narodów na 07.10.2019

Ewangelista Łukasz przywołuje w dzisiejszym czytaniu zdarzenie, w którym Jezus jest poddawany kolejnej próbie przez uczonych w Prawie. Na początku swojej działalności, gdy prowadzony przez Ducha Świętego przebywał na pustyni, był kuszony przez diabła. Teraz również podobną taktykę stosują uczeni: wystawić Jezusa na próbę by zobaczyć, czy naprawdę jest Synem Bożym. Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie jest dobrze znana i łatwa do wyobrażenia. Jednak w dzisiejszej Ewangelii ważny jest również jej początek, gdzie mowa jest o uczonych którzy poddają Jezusa próbie. Również i w dzisiejszym świecie mnóstwo jest „znawców szczęścia” którzy poddają testowi uczniów Jezusa. Co musimy robić by osiągnąć wieczna szczęśliwość? Jak mogę być szczęśliwym?

Nasza odpowiedź nie może być niczym innym jak nauczaniem Jezusa. By osiągnąć szczęście musimy kochać Boga z całego swego serca, z całej swojej duszy, a bliźniego swego jak siebie samego. Kochać Boga w innych. Kochać bliźniego tak jak Bóg tego pragnie! Ale jak to uczynić, konkretnie? Jezus daje nam odpowiedź w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha. Ze świętego miejsca do najbardziej upadłego. Tak samo jak współczesny człowiek. Odszedł od swoich chrześcijańskich korzeni, zapuścił się w głąb najbardziej ponurych światów. Gdzie złodzieje pozbawiają go wszystkiego i zostaje sam, ograbiony i porzucony. Mijają go inni ludzie, kapłan i lewita i nie reagują na jego tragiczne położenie. Dopiero Samarytanin, opóźnia swoją podróż by zająć się i opatrzeć rany pobitego, który jest jego bliźnim.

Jezus również ocalił nasze życie poprzez swoją śmierć. Również opatrzył nasze rany swoją Krwią, która wytrysnęła na Krzyżu z Jego boku. Samarytanin zostawił 2 srebrne monety dla gospodarza by ten dalej dbał o pobitego człowieka. Jezus zapłacił za nas na Krzyżu, za nasze odkupienie najwyższą cenę.

Czego uczy nas, powołanych misjonarzy, ta przypowieść? Że tylko miłość się liczy i przynosi efekty działalności ewangelizacyjnej. Nie różne pobożne praktyki, nie pogłębianie znajomości teologii i moralności. Ale jedynie postrzeganie z miłością naszych okaleczonych i zranionych bliźnich. Aby priorytetem w naszym działaniu było zatrzymanie się i pochylenie nad tymi których spotykamy na naszej drodze. Abyśmy mogli im świadczyć pierwsza pomoc: olej miłosierdzia i wino miłości. Przybliżać Boga zranionej ludzkości poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa. Miłosierny Samarytanin jest dobry nie sam z siebie, ale dlatego że zachował się tak jak by to uczynił Jezus na jego miejscu. Naśladowanie Jezusa to życie miłością wobec bliźnich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *