Rozważanie Słowa Bożego przygotowane przez Kongregacje do Spraw Ewangelizacji Narodów na 21.10.2019

Wspólnym mianownikiem w dzisiejszych czytaniach jest temat życia. Dla Abrahama, u zmierzchu jego ziemskiej pielgrzymki, kiedy nie wydawało się możliwym wypełnienie obietnicy o licznym potomstwie, Bóg potwierdza, że żadne biologiczne ograniczenia nie przeszkadzają w zrealizowaniu Jego planu.

Abraham i Sara otrzymają syna Izaaka, którego imię dosłownie oznacza „śmiech”, „radość życia”. Ci którzy uwierzą wbrew wszystkiemu, dostają zapewnienie, że otrzymają tę sama nagrodę co Abraham – radość życia. 

Doświadczenie Abrahama jest bardzo ważne, ponieważ pokazuje bezinteresowność Boga w udzielaniu Jego łaski, niezależnie od tego, czy osoba na to zasłużyła swoim postepowaniem, czy nie. 

Historia Abrahama rozpoczyna się słowami:

„Pan rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem” ( Rdz 12:1-2).

Nie ma tu słowa o zasłudze Abrahama, tylko dobra wola Boga. My wszyscy musimy rozpoznać, że wszelkie dobro w naszym życiu pochodzi od Boga, to Jego bezinteresowny dar. Ma on skłonić nas to odwzajemniania miłości i uczynności względem innych na podobieństwo Bożego działania. 

Podobny temat jest w centrum dzisiejszej Ewangelii. Opowiada ona o konflikcie pomiędzy braćmi, który dotyczy podziału majątku. Historia stara jak ludzkość, potwierdzona się w Księdze Rodzaju, kiedy opisuje pierwsze morderstwo Kaina. Podobnie w przypowieści o Synu Marnotrawnym widzimy bardzo dokładnie opisany konflikt rodzinny. W obu historiach powodem, który niszczy braterskie relacje jest chciwość i pożądanie. 

Jezus w odpowiedzi na to podaje fundamentalna radę, która jest wskazówką dla każdego: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma

[wszystkiego]

w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia.”( Łk 12,15).

Zbytnie przywiązanie do pieniądza jest korzeniem wszelkiego zła ( 1Tm 6,10). Samolubstwo, które gani Jezus w dzisiejszej Ewangelii, nie ma nic wspólnego z zżyciem, które jest darem od Boga. To łaska dzielić wszystko, a nie zatrzymywać kurczowo dla siebie. Owoce tego życia pochodzą od Boga, ale mogą być zmarnowane jeśli zatrzymamy je tylko dla siebie. 

Bogacz z dzisiejszej przypowieści został nazwany „głupcem” ponieważ zapomniał, że życie jest darem, które może być odebrane w każdym momencie. Nie możemy żyć w ciągłym strachu przed śmiercią, ale równocześnie trzeba zauważyć, że ci którzy zamykają się w klatce samolubstwa już żyją jak umarli.

„Co mam zrobić?” – to jest często powtarzające się pytanie u Łukasza Ewangelisty (Łk 3,10, 12,14, 16,3-4). Wybór pomiędzy życiem i śmiercią dokonuje się w każdego dnia.

Dla Izraela, a nawet i przed nim, już dla Adama, dar życia jest bezpośrednio związany z posłuszeństwem Bogu. Kiedy ludzkość wybiera materialne bożki, wyłączając Boga, skazuje sama siebie na wygnanie, marazm, a w końcu śmierć. Same w sobie materialne rzeczy, zaczynając od stworzenia, są przygotowane obficie przez Boga dla naszego użytku. Problem zaczyna się gdy ludzie, którzy powinni być mądrymi zarządcami tych darów, określają siebie jako wyłączni właściciele. Żyjemy w czasach, które są sparaliżowane przez nieustający niepokój. A niepokój ma to do tego, że nie powstrzymuje przed ewentualnym bólem jutra, ale zabiera radość z chwili obecnej. Tylko wiara jako zadatek życia wiecznego, nadaje odpowiednią perspektywę wszystkiemu i wszelkim relacjom. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *