W krainie Quetzala

Na całym świecie istnieje około 10 tysięcy gatunków ptaków. Wszyscy dobrze wiemy jak bardzo różnią się one miedzy sobą. Zarówno tym gdzie żyją, co jedzą, kolorem, wielkością… Wszystkie jednak na swój sposób są piękne, a szczególnie lubimy je podziwiać w czasie lotu. W Ameryce Środkowej, na terenach pomiędzy Meksykiem, a Panamą żyje pewien wyjątkowy gatunek ptaków. Jest nie tylko piękny, ale stał się wręcz symbolem tych terenów, gdyż przez wieki wrósł w historię tamtejszych państw, a szczególnie Gwatemali. Majowie otaczali go wielką czcią, a zdobycie pióra z długiego i pięknego ogona tego ptaka było wręcz sprawą honoru, tak jednak aby nic się nie stało temu szlachetnemu stworzeniu. Jest jeszcze wiele legend dotyczących Quetzala, ale nie tym chce się z Wami dziś podzielić.

Historię o Quetzalu usłyszałem od naszych braci misjonarzy z Gwatemali, których miałem przyjemność odwiedzić, wraz z naszym Ministrem Prowincjalnym, bratem Łukaszem. Ostatni raz nasz przełożony był z wizytą w Gwatemali aż 9 lat temu, dlatego był to najwyższy czas aby udać się z braterską wizyta do naszych misjonarzy do krainy Quetzala.
Sama podróż już jest niesamowitym wyzwaniem, trwa bowiem 24 godziny. To jednak nas nie zniechęciło. Adrenalina związana z oczekiwaniem na spotkaniem naszych braci i odwiedzeniem tego jakże ciekawego i pięknego kraju zsunęła na drugi plan zmęczenie i nieprzespaną noc.

Wylądowaliśmy wieczorem czasu lokalnego, choć dla nas to już był poranek dnia następnego. Z lotniska odebrali nas bracia i zabrali do klasztoru położonego na obrzeżach stolicy. Bracia Bogdan i Franciszek którzy towarzyszyli nam przez cały okres naszego pobytu, zadbali o każdy szczegół, tak byśmy wszędzie czuli się jak u siebie w domu.

Od drugiego dnia zaczęliśmy przemieszczać się po całym kraju, odwiedzając zarówno klasztory jak i kościoły w których pracują lub pracowali nasi polscy bracia.  Kustodia Generalna obejmuje nie tylko Gwatemalę, ale również Salwador i Honduras. Udało nam się odwiedzić wszystkie te trzy państwa i wszędzie tam znajdowaliśmy ślady działalności naszych misjonarzy. W zasadzie nie były to ślady, ale wielkie dzieła. Piękne kościoły i kaplice, czasami bardzo wysoko w górach, gdzie materiały budowlane trzeba było wnosić na barkach. Widzieliśmy piękne szkoły i domy rekolekcyjne, sale duszpasterskie, bracia elektryfikowali wioski, a nawet zbudowali i zorganizowali działanie jednego z pierwszych w Gwatemali domu starców. Jak wiele może uczynić człowiek kochający Boga i widzący Go w swoim potrzebującym bracie. Oczywiście te wszystkie piękne rzeczy nie są dziełem jednego człowieka, ale są owocem pracy wielu osób. Wspólna modlitwa i ofiary materialne doprowadziły do tego, że nasi bracia mogli tworzyć tak piękne i tak wspaniałe rzeczy, które dziś służą wielu ludziom żyjącym w dalekiej Gwatemali, Salwadorze i Hondurasie.

Na łamach tego krótkiego artykułu chciałbym bardzo serdecznie podziękować Braciom: Franciszkowi, Bogdanowi, Stanisławowi, Zygmuntowi i Józefowi za ich ponad trzydziestoletnią wspaniałą posługę misyjną. To niesamowite widzieć uśmiech na twarzach, a w oczach spojrzenia pełne wdzięczności i radości tak wielu często bardzo prostych ludzi, za to, że mają kościół w którym mogą się modlić, że mają braci kapucynów, którym niestraszne wyprawy w wysokie góry, czy wąskie kręte drogi by dotrzeć na eucharystię. Bo Bóg jest ich siłą i módlmy się aby tej siły starczyło jeszcze na wiele lat, a ich piękna postawa stała się silnym przykładem, który pociągnie kolejnych braci do misyjnej służby w Gwatemali, czy w jakimkolwiek innym miejscu gdzie ludzie spragnieni Słowa Życia czekają na tych którzy do nich przyjdą.

Br. Krzysztof P.

Zapraszamy do galerii poniżej, gdzie można zobaczyć choćby niektóre z Bożych dzieł dokonanych przy pomocy naszych drogich misjonarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *