KUPUJĄC U NAS, WSPIERACIE MISJE W RÓŻNYCH KRAJACH

Procesja Wszystkich Świętych w Melen: "Dzisiaj mamy uroczystość wszystkich Świętych, więc chcieliśmy ich zobaczyć na żywo" - mówi br. Piotr Michalik z Melen w Gabonie - "Zrobiliśmy uroczystą procesję przed mszą św., w której szli między innymi św. Tarsycjusz, Rita, Jan Paweł II, a także Franciszek i Klara oraz wielu innych świętych".

გამარჯობათ!

Witam serdecznie wszystkich, którzy czytają ten list. Po kilku miesiącach od mojego przyjazdu zabrałem się nareszcie do napisania tych słów, aby przynajmniej dać znać, że w Akhaltsikhe jeszcze żyjemy i to nawet dobrze. Kiedy przyjechałem do Gruzji pod koniec marca tego roku, prawie natychmiast zacząłem kurs języka w Tibilisi. Mieszkałem przy parafii Świętych Piotra i Pawła i przez dwa miesiące uczęszczałem na lekcje. Co jakiś czas przyjeżdżałem do Akhaltsikhe, aby pobyć razem z braćmi.

Na początku maja przyjechał do Gruzji z kilkutygodniową wizytą br. Tomasz Gawroński. Potem, na początku czerwca, przyjechali na tydzień br. Łukasz Woźniak, minister prowincjalny, i br. Tomasz Wroński. W obliczu zbliżającego się wyjazdu z Gruzji braci Piotra Gudalewskiego i Piotra Strełko powstało pytanie o przyszłość naszej obecności tutaj. Wspólnie zdecydowaliśmy, że spróbujemy ją kontynuować. 1 lipca wyjechali bracia Piotrkowie, a ja zostałem sam. W tamtym czasie potrafiłem już, przy pomocy transliteracji w alfabecie łacińskim, przeczytać teksty Mszy świętej i napisać krótkie kazanie na niedzielę. Po dwóch tygodniach dołączył do mnie br. Jacek Siemieniak z Prowincji Krakowskiej - były misjonarz w Czadzie, a potem w Rosji. Od tamtej pory jesteśmy tu razem i myślę, że tworzymy dosyć harmonijną wspólnotę.

Na początku września mieliśmy w naszym klasztorze spotkanie animatorów młodzieżowych z całej Gruzji, zorganizowane przez ks. Michała Jacha, Salezjanina, aktualnego dyrektora diecezjalnego Centrum Młodzieży. Ze względów językowych byliśmy tylko gospodarzami, a całą organizacją zajęli się kapłani i młodzi od dłuższego czasu posługujący w tej dziedzinie. Wykorzystałem jednak tę okazję, aby skontaktować się a animatorami z Akhaltsikhe i zaprosić ich na pierwsze spotkanie zapoznawczo-organizacyjne. (Tutaj potrzebny jest nawias, w którym należy wyjaśnić, kto to jest animator w Gruzji. Animatorzy to młodzi ludzie, od 16-17 lat wzwyż, którzy pomagają w organizowaniu oratoriów, obozów letnich i półkolonii dla dzieci. Nie wszyscy są katolikami, wśród nich są także gruzińscy prawosławni czy ormianie. Łączy ich i nas dzieło wychowania dzieci i oferowania im czasu nauki, zabawy i kulturowego rozwoju).

3 września przyjechał raz jeszcze br. Tomasz Wroński, aby mnie zastąpić i bym mógł wyjechać na tydzień odpoczynku. Nauka gruzińskiego i uczenie się wszystkiego od nowa wymaga włożenia wielu energii.

W połowie września spotkałem się z animatorami naszego miasta: przyszło ich czworo - dobry początek. Od razu postanowiliśmy na nowo otworzyć tzw. Oratorium (u nas w Gruzji, to cotygodniowe, dwugodzinne spotkanie dla dzieci, podczas którego jest czas na zabawę, taniec, prace ręczne, a także na katechezę). Animatorzy zadeklarowali również chęć przygotowania naszego kościoła na przyjęcie figury Matki Bożej Fatimskiej oraz poprowadzenia różańca i czuwania w tym czasie. I faktycznie: bardzo ładnie jak na nasze możliwości udekorowali kościół, poprowadzili różaniec z czytanymi medytacjami, a przedostatniego dnia wieczorem godzinę czuwania przed figurą Matki Bożej. Młodzi czytali teksty wydane przez diecezję, a ja za pomocą tłumacza z angielskiego, dodawałem krotkie komentarze.

Po uroczystościach związanych z peregrynacją figury Matki Bożej Fatimskiej przyszedł czas na przygotowanie “pierwszej edycji Oratorium”. Muszę przyznać, że miałem tremę, ale wszystko poszło bardzo dobrze. Animatorzy przygotowali program pierwszego spotkania, sporządzili plakat informujący o tym wydarzeniu no… i pozostało czekać. W następną sobotę, 22 października otworzyliśmy drzwi klasztoru. Przyło kilkanaścioro dzieci, przyszli wszyscy animatorzy i młodsi pomocnicy, przyszli koledzy animatorów, którzy przyglądają się temu, co staramy się robić. Był moment zapoznania się, wyjaśnienia tego, o co chodzi w oratorium i kim jest animator, była zabawa pomagająca utrwalić imiona, skakanie przez linę, było wspólne napisanie regulaminu oratorium i oczywiście wafelki, cukierki i lemoniada.

Przez cały miesiąc październik, każdego dnia wieczorem, kilkoro naszych parafian przychodzi do naszego klasztoru na różaniec. I tak oczekujemy na późną jesień i zimę, oraz na nowy rozwój wypadków. Wraz z Jackiem i naszymi parafianami pozdrawiam wszystkich i proszę o modlitwę.

Załączam krótkie video z nagraniami nienajlepszej jakości, rejestrujące niektóre wydarzenia opisane powyżej: spotkanie animatorów, przygotowanie kościoła do peregrynacji figury Matki Bożej Fatimskiej, pierwsze po czasie pandemii oratorium dla dzieci.

Kolejny z serii vlogów prosto z Gabonu! Brat Sebastian prowadzi w nich krótkie dialogi z naszymi braćmi misjonarzami z równika, ale pokazuje kawałki także tamtejszego życia. W szóstym z nich rozmawia z br. Danielem Stelmaszkiem, o tym jak odkrył powołanie misyjne, pasji brata Daniela jaką jest malowanie, sztuce w Gabonie oraz ciekawostkach ludowych ludzi tu żyjących.

ORĘDZIE NA ŚWIATOWY DZIEŃ MISYJNY 2022 r.

„Będziecie moimi świadkami” (Dz 1, 8)

Drodzy Bracia i Siostry!

Są to słowa z ostatniej rozmowy Jezusa zmartwychwstałego z uczniami, przed Jego wstąpieniem do nieba, opisanej w Dziejach Apostolskich: „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (1, 8). Jest to również temat Światowego Dnia Misyjnego 2022 r., który jak zawsze pomaga nam przeżywać fakt, że Kościół ze swej natury jest misyjny. W tym roku daje nam on okazję do upamiętnienia kilku ważnych rocznic w życiu i misji Kościoła: 400-lecia ustanowienia Kongregacji Propaganda Fide — dziś ds. Ewangelizacji Narodów — oraz 200. rocznicy powstania Dzieła Rozkrzewiania Wiary, które wraz z Dziełem Misyjnym Dzieci i Dziełem św. Piotra Apostoła sto lat temu uzyskało miano „papieskiego”.

Zastanówmy się nad tymi trzema kluczowymi wyrażeniami, które streszczają trzy podstawy życia i misji uczniów: „Będziecie moimi świadkami”, „aż po krańce ziemi” i „otrzymacie moc Ducha Świętego”.

1. „Będziecie moimi świadkami” — Powołanie wszystkich chrześcijan do świadczenia o Chrystusie

Jest to punkt centralny, istota nauczania Jezusa, skierowanego do uczniów, odnośnie do ich misji w świecie. Wszyscy uczniowie będą świadkami Jezusa dzięki Duchowi Świętemu, którego otrzymają — zostaną nimi ustanowieni przez łaskę. Gdziekolwiek pójdą, gdziekolwiek by byli. Tak jak Chrystus jest pierwszym posłanym, to znaczy misjonarzem Ojca (por. J 20, 21) i Jego „wiernym świadkiem” (por. Ap 1, 5), tak też każdy chrześcijanin jest powołany do bycia misjonarzem i świadkiem Chrystusa. A Kościół, będący wspólnotą uczniów Chrystusa, nie ma innej misji, jak tylko ewangelizowanie świata, dając świadectwo o Chrystusie. Tożsamość Kościoła polega na ewangelizowaniu.

Bardziej dogłębna ponowna lektura całości wyjaśnia pewne aspekty, które są zawsze istotne dla misji powierzonej przez Chrystusa swoim uczniom: „Będziecie moimi świadkami”. Forma liczby mnogiej podkreśla wspólnotowo-eklezjalny charakter misyjnego powołania uczniów. Każdy ochrzczony jest powołany do misji w Kościele i z mandatu Kościoła — misja jest więc realizowana razem, a nie indywidualnie, w komunii ze wspólnotą kościelną, a nie z własnej inicjatywy. I nawet jeśli ktoś w jakiejś szczególnej sytuacji sam wypełnia misję ewangelizacyjną, to wypełnia ją i powinien ją zawsze wypełniać w komunii z Kościołem, który go posłał. Jak uczył św. Paweł VI w adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi, dokumencie, który jest mi bardzo bliski: „Dzieło ewangelizacji nie jest niczyim aktem osobistym i samotnym, ale całkowicie kościelnym. Dlatego, kiedy choćby najpospolitszy kaznodzieja, katechista czy duszpasterz, w jak najbardziej odległym kraju, głosi Ewangelię, gromadzi swą małą wspólnotę, udziela Sakramentów, choćby był sam, wykonuje akt Kościoła, a jego dzieło zapewne łączy się z działalnością ewangelizacyjną całego Kościoła, nie tylko przez więzy «instytucjonalne», ale także przez więzy niewidzialne i przez ukryte zakorzenienie w łasce niebieskiej” (n. 60). Nie przypadkiem bowiem Pan Jezus posyłał swoich uczniów na misje po dwóch. Świadectwo chrześcijan o Chrystusie ma przede wszystkim charakter wspólnotowy. Stąd wynika zasadnicze znaczenie obecności wspólnoty, choćby małej, w wypełnianiu misji.

Po drugie, uczniowie są wezwani do przeżywania swojego osobistego życia w kluczu misji — są posłani przez Jezusa do świata nie tylko po to, by wypełniać misję, ale przede wszystkim, by żyć misją, która została im powierzona; nie tylko po to, aby dawać świadectwo, ale przede wszystkim, aby być świadkami Chrystusa. Jak mówi apostoł Paweł w prawdziwie poruszających słowach: „Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym ciele” (2 Kor 4, 10). Istotą misji jest dawanie świadectwa o Chrystusie, to znaczy o Jego życiu, męce, śmierci i zmartwychwstaniu ze względu na Jego miłość do Ojca i do rodzaju ludzkiego. To nie przypadek, że apostołowie szukali następcy Judasza wśród tych, którzy, tak jak oni, byli świadkami Jego zmartwychwstania (por. Dz 1, 22). To Chrystus, i to Chrystus zmartwychwstały, jest tym, o którym musimy świadczyć i którego życie musimy dzielić. Misjonarze Chrystusa nie są posyłani, aby przekazywać siebie samych, aby popisywać się swoimi zaletami, zdolnościami przekonywania czy umiejętnościami kierowniczymi. Mają natomiast najwyższy zaszczyt ofiarowania Chrystusa słowem i czynem, głosząc wszystkim Dobrą Nowinę o Jego zbawieniu z radością i szczerością, tak jak pierwsi apostołowie.

Dlatego, w ostatecznym rozrachunku, prawdziwym świadkiem jest „męczennik”, ten, kto oddaje swoje życie za Chrystusa, odwzajemniając dar, którym On uczynił dla nas siebie samego. „Pierwszą motywacją do ewangelizacji jest miłość Jezusa, jaką przyjęliśmy, doświadczenie bycia zbawionym przez Niego, skłaniające nas, by Go jeszcze bardziej kochać” (Evangelii gaudium, 264).

Wreszcie stale aktualne jest spostrzeżenie św. Pawła VI na temat świadectwa chrześcijańskiego: „Człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami” (Evangelii nuntiandi, 41). Dlatego fundamentalne znaczenie dla przekazu wiary ma świadectwo ewangelicznego życia chrześcijan. Z drugiej strony, zadanie głoszenia Jego osoby i Jego orędzia pozostaje tak samo konieczne. Zresztą sam Paweł VI mówi dalej: „Tak, przepowiadanie, owo ustne głoszenie orędzia jest zawsze jak najbardziej potrzebne. [...] Słowo zawsze posiada swą wyższość i skuteczność, zwłaszcza gdy niesie z sobą moc Bożą. Z tego powodu i w naszych czasach zachowuje swą aktualność Pawłowe: «Wiara ze słuchania» (Rz 10, 17): słowo usłyszane prowadzi do wierzenia”(tamże, 42).

W ewangelizacji zatem przykład życia chrześcijańskiego i głoszenie Chrystusa idą w parze. Jedno służy drugiemu. Są to dwa płuca, którymi każda wspólnota musi oddychać, aby być misyjna. To pełne, konsekwentne i radosne świadectwo o Chrystusie będzie z pewnością siłą przyciągającą dla rozwoju Kościoła także w trzecim tysiącleciu. Dlatego zachęcam wszystkich do odzyskania odwagi, szczerości, owej parezji pierwszych chrześcijan, aby dawać świadectwo o Chrystusie słowem i czynem, w każdej dziedzinie życia.

2. „Aż po krańce ziemi” — Odwieczna aktualność misji powszechnej ewangelizacji

Zachęcając uczniów do bycia Jego świadkami, zmartwychwstały Pan zapowiada, gdzie są posłani: „w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Bardzo jasno wyłania się tutaj powszechny charakter misji uczniów. Podkreślono „odśrodkowy” ruch geograficzny, niemal w koncentrycznych kręgach, od Jerozolimy, uważanej przez tradycję żydowską za centrum świata, do Judei i Samarii, i aż po „krańce ziemi”. Nie są posłani, aby uprawiać prozelityzm, ale by głosić. Chrześcijanin nie uprawia prozelityzmu. Dzieje Apostolskie mówią nam o tym ruchu misyjnym — dają nam piękny obraz Kościoła, który „wychodzi”, aby wypełnić swoje powołanie do dawania świadectwa o Chrystusie Panu, kierowany Bożą Opatrznością poprzez konkretne okoliczności życia. Istotnie, pierwsi chrześcijanie byli prześladowani w Jerozolimie, dlatego rozproszyli się w Judei i Samarii i wszędzie dawali świadectwo o Chrystusie (por. Dz 8, 1.4).

Coś podobnego wciąż dzieje się w naszych czasach. Z powodu prześladowań religijnych oraz sytuacji wojny i przemocy, wielu chrześcijan jest zmuszonych do ucieczki ze swojej ojczyzny do innych krajów. Jesteśmy wdzięczni tym braciom i siostrom, którzy nie zamykają się w cierpieniu, ale dają świadectwo o Chrystusie i Bożej miłości w krajach, które ich przyjmują. Do tego zachęcał ich św. Paweł VI, mając na uwadze „obowiązek i zadanie emigrantów w tych krajach; które ich przyjęły w gościnę” (Evangelii nuntiandi, 21). Rzeczywiście, coraz częściej doświadczamy, jak obecność wiernych różnych narodowości wzbogaca oblicze parafii i czyni je bardziej powszechnymi, bardziej katolickimi. Zatem duszpasterstwo migrantów jest działalnością misyjną, której nie należy zaniedbywać, a która może również pomóc miejscowym wiernym w ponownym odkryciu radości wiary chrześcijańskiej, którą otrzymali.

Wskazanie „aż po krańce ziemi” powinno uczniom Jezusa każdego czasu stawiać pytanie i powinno ich zawsze przynaglać, by wychodzili poza tradycyjne miejsca, aby dawać o Nim świadectwo. Pomimo wszelkich udogodnień, jakie niesie ze sobą postęp nowoczesności, istnieją dziś jeszcze obszary geograficzne, do których nie dotarli jeszcze misyjni świadkowie Chrystusa z Dobrą Nowiną o Jego miłości. Z drugiej strony, żadna ludzka rzeczywistość nie może być obca uwadze uczniów Chrystusa w ich misji. Kościół Chrystusowy był, jest i będzie zawsze „wychodzący” ku nowym horyzontom geograficznym, społecznym i egzystencjalnym, ku miejscom i ludzkim sytuacjom „granicznym”, aby dawać świadectwo o Chrystusie i Jego miłości do wszystkich ludzi, każdego narodu, wszystkich kultur i wszystkich stanów społecznych. W tym sensie misja będzie zawsze także missio ad gentes, jak nauczał nas Sobór Watykański II, ponieważ Kościół zawsze będzie musiał wychodzić poza swoje granice, aby wszystkim świadczyć o miłości Chrystusa. W związku tym pragnę przypomnieć i podziękować wielu misjonarzom, którzy poświęcili swoje życie, aby wyjść „poza”, ucieleśniając miłość Chrystusa do wielu braci i sióstr, których spotkali.

3. „Otrzymacie moc Ducha Świętego” — Zawsze dać się umacniać i prowadzić Duchowi Świętemu

Zapowiadając uczniom ich misję bycia Jego świadkami, Chrystus zmartwychwstały obiecał również łaskę w związku z tak wielką odpowiedzialnością: „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami” (Dz 1, 8). Rzeczywiście, zgodnie z opisem Dziejów Apostolskich, właśnie po zstąpieniu Ducha Świętego na uczniów Jezusa miało miejsce pierwsze świadectwo o Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał, poprzez kerygmatyczne głoszenie, tak zwane przemówienie misyjne św. Piotra do mieszkańców Jerozolimy. Tak rozpoczęła się era ewangelizacji świata przez uczniów Jezusa, którzy wcześniej byli słabi, zalęknieni, zamknięci. Umocnił ich Duch Święty, dał im odwagę i mądrość, aby przed wszystkimi świadczyli o Chrystusie.

Tak jak „nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus»” (1 Kor 12, 3), tak też żaden chrześcijanin nie może dawać pełnego i autentycznego świadectwa o Chrystusie Panu bez natchnienia i pomocy Ducha Świętego. Dlatego każdy uczeń, misjonarz Chrystusa, jest wezwany do uznania fundamentalnego znaczenia działania Ducha Świętego, do życia z Nim w codzienności oraz do nieustannego czerpania od Niego siły i natchnienia. Co więcej, właśnie wtedy, gdy czujemy się znużeni, pozbawieni motywacji, zagubieni, pamiętajmy, aby zwrócić się w modlitwie do Ducha Świętego, która — chciałbym to jeszcze raz podkreślić — odgrywa fundamentalną rolę w życiu misyjnym, by dać się pokrzepić i umocnić Jemu, będącemu niewyczerpanym Bożym źródłem nowej energii i radości dzielenia się życiem Chrystusa z innymi. „Otrzymanie radości Ducha jest łaską. I jest to jedyna siła, jaką możemy mieć, aby głosić Ewangelię, by wyznawać wiarę w Pana” (przesłanie do Papieskich Dzieł Misyjnych, 21 maja 2020). Tak więc to Duch Święty jest prawdziwym protagonistą misji — to On daje właściwe słowo we właściwym czasie i we właściwy sposób.

Właśnie w świetle działania Ducha Świętego chcemy również odczytać rocznice misyjne obecnego 2022 roku. Utworzenie Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, w 1622 roku, było podyktowane pragnieniem wspierania polecenia misyjnego na nowych terytoriach. Była to opatrznościowa intuicja! Kongregacja okazała się kluczowa dla uczynienia misji ewangelizacyjnej Kościoła prawdziwie taką, to znaczy niezależną od ingerencji mocarstw światowych, aby ustanowić te Kościoły lokalne, które dziś wykazują jakże wielką żywotność. Miejmy nadzieję, że podobnie jak w minionych czterech wiekach, Kongregacja, ze światłem i z mocą Ducha Świętego, będzie kontynuowała i intensyfikowała swoją pracę w zakresie koordynowania, organizowania i ożywiania działalności misyjnej Kościoła.

Ten sam Duch, który prowadzi Kościół powszechny, inspiruje także zwyczajnych mężczyzn i kobiety do nadzwyczajnych misji. I tak się stało dokładnie 200 lat temu, gdy pewna młoda Francuzka, Paulina Jaricot, założyła Stowarzyszenie Rozkrzewiania Wiary. Jej beatyfikacja odbędzie się w tym roku jubileuszowym. Chociaż żyła w niedostatku, przyjęła natchnienie Boże, aby stworzyć sieć modlitw i zbiórek na rzecz misjonarzy, żeby wierni mogli czynnie uczestniczyć w misji „aż po krańce ziemi”. Z tego genialnego pomysłu narodził się Światowy Dzień Misyjny, który obchodzimy co roku, a z którego ofiary, zbierane we wszystkich wspólnotach, przeznaczone są na fundusz powszechny, poprzez który papież wspiera działalność misyjną.

W tym kontekście wspominam również francuskiego biskupa Karola de Forbin-Jansona, który założył Dzieło Misyjne Dzieci, aby promować misję wśród dzieci, pod hasłem: „Dzieci ewangelizują dzieci, dzieci modlą się za dzieci, dzieci pomagają dzieciom na całym świecie”; a także panią Joannę Bigard, która powołała do życia Dzieło św. Piotra Apostoła, aby wspierać seminarzystów i księży na terenach misyjnych. Te trzy dzieła misyjne zostały uznane za „papieskie” dokładnie sto lat temu. To również pod natchnieniem i kierownictwem Ducha Świętego bł. Paweł Manna, urodzony 150 lat temu, założył obecną Papieską Unię Misyjną, aby uwrażliwiać i animować do misji kapłanów, osoby konsekrowane i cały lud Boży. Paweł VI potwierdził uznanie papieskie tego Dzieła, którego sam był członkiem. Wspominam o tych czterech Papieskich Dziełach Misyjnych ze względu na ich wielkie zasługi historyczne, a także po to, aby zachęcić was do radowania się wraz z nimi, w tym szczególnym roku, ich działalnością na rzecz misji ewangelizacyjnej w Kościele powszechnym i w Kościołach lokalnych. Oby Kościoły lokalne mogły znaleźć w tych dziełach solidne narzędzie do umacniania ducha misyjnego w ludzie Bożym.

Drodzy bracia i siostry, nie przestaję marzyć o całym Kościele jako misyjnym i o nowym okresie działalności misyjnej wspólnot chrześcijańskich. I powtarzam życzenie Mojżesza dla ludu Bożego w drodze: „Oby tak cały lud Pana prorokował!” (Lb 11, 29). Tak, obyśmy wszyscy byli w Kościele tym, czym już jesteśmy na mocy chrztu: prorokami, świadkami, misjonarzami Pana! Z mocą Ducha Świętego i aż po krańce ziemi. Maryjo, Królowo Misji, módl się za nami!

Rzym, u św. Jana na Lateranie, 6 stycznia 2022 roku, w uroczystość Objawienia Pańskiego

FRANCISZEK

Od kilku lat pielęgnuję w sobie pragnienie wyruszenia na nasze misje prowadzone w Gabonie. Dlatego też moja praca magisterska, którą niedawno obroniłem, dotyczyła misji kapucyńskich. Nasz minister prowincjalny br. Łukasz Woźniak zaproponował mi skorzystanie z możliwości wylotu na około miesiąc, aby na własnej skórze doświadczyć i samemu zobaczyć czy mi się tutaj spodoba. Ponadto jest to okazja, żeby przyjrzeć się w praktyce jak żyją bracia i z jakimi problemami trzeba się w tym miejscu zmierzyć.

Nie sposób wyrazić w kilku słowach jak niezwykłym przeżyciem jest pierwszy raz znaleźć się na afrykańskim kontynencie. Myślę, że dzięki Opatrzności Bożej zaraz po przylocie, mogłem uczestniczyć w wydarzeniu jubileuszu 60-lecia powstania parafii w Ntoum. Była to wielka uroczystość, w której podziwiałem piękno odmiennej kultury, otwartość tutejszych mieszkańców, ich prostotę i radość, a jednocześnie ujmujące za serce przeżywanie Liturgii Świętej.

Pierwszego lipca z samego rana wyleciałem z Warszawy z przesiadką w Paryżu i przyleciałem późnym wieczorem do Libreville, stolicy Gabonu. Stamtąd odebrał mnie z lotniska i zabrał do klasztoru w Melen br. Sebastian Piasek. Następnego dnia pierwszy raz miałem możliwość koncelebrować Mszę Świętą w języku francuskim.Dwa dni później, bracia zawieźli mnie do Ntoum. Miałem tam zaszczyt i radość przebywać w tym ważnym czasie razem z braćmi i mieszkańcami, aby wspólnie przeżywać jubileusz. Jestem przekonany, że wymagał on solidnej organizacji, za co warto pochwalić braci, a także docenić ich współpracę z mieszkańcami. Wspólnota braci misjonarzy w naszym domu w Ntoum składa się z br. Piotra Wrotniaka – delegata Gabonu oraz br. Bertranda z Kamerunu. Ponadto mieszka z nimi postulant br. Fidèle. Szczególnie z tej okazji przybył także kleryk br. Christian, Gabończyk, który formuje się pod okiem naszych braci. Ponadto pojawili się także bracia z innych naszych klasztorów misyjnych, a więc br. Sławomir Siczek posługujący w Essasa, br. Sebastian Piasek z Melen, a także br. Daniel Stelmaszek z Cocobeach, gdzie mamy jedyny klasztor położony nad samym Oceanem Atlantyckim.

Przygotowania do jubileuszu trwały długi czas przed rozpoczęciem. Jak zdążyłem się doinformować, mieszkańcy pół roku odkładali fundusze, aby móc później cieszyć się w samo święto wspólnym obiadem dla wszystkich. Wiele osób było zaangażowanych w sporządzanie posiłków. Większość z nich było regionalnych, właściwych dla afrykańskiej kuchni. Oprócz typowego dla nas jedzenia jak kurczak, można tutaj zjeść między innymi antylopę, krokodyla, czy węża. Jest wiele innych potraw nieznanych nam, które nie są wyrazem wielkiego bogactwa, ale odpowiadającego możliwościom kulinarnym w Gabonie. Dwa dni przed rozpoczęciem najważniejszego dnia, odbywały się w kościele konferencje dotyczące historii powstania kościoła oraz kształtowania się go przez te lata. Niestety nie mogłem jeszcze w tym uczestniczyć. Dzień przed, na sam wieczór został zaplanowany koncert chórów, trwający do późna w nocy. Kościół rzeczywiście przepełniony był ludźmi, a wszyscy znakomicie się czuli w atmosferze śpiewów i tańca ku czci naszego jedynego Boga. Zdumiewające było widzieć ich entuzjazm i radość. Mieli oni swój dobrze przygotowany repertuar muzyczny i czas na ich wykonanie. Każdy z chórów artystycznych miał swój strój ewidentnie przygotowany na tę okazję jubileuszu. Oni mają tutaj taki zwyczaj, że kupują jeden materiał i sami szyją stroje z różnymi wzorami, a często także symbolami religijnymi. Mieszkańcy Ntoum nie mają kina, czy teatru. Odnoszę wrażenie, że Kościół dla nich jest takim miejscem, gdzie mogą chwalić Boga i tworzyć te miejsce jako źródło duchowego wzrostu. Jest to jednocześnie w dużym stopniu źródło kultury i sztuki, które sami tworzą jako społeczność.

Uroczysta Eucharystia rozpoczęła się około 10:00. Wstępnie miał jej przewodniczyć biskup, jednak z powodu jakiejś dolegliwości nie mógł się pojawić. Zamiast niego zagościł u nas jego zastępca ks. Grzegorz Bielaszka z nuncjatury apostolskiej. Z mojego krótkiego spotkania z nim, mogę otwarcie wyznać, że jest bardzo przyjacielsko nastawiony do nas braci kapucynów i bardzo miło było go poznać.

Jubileusz dla Gabończyków nie był czymś formalnym, czymś co należy po prostu przeżyć i iść dalej. Widać było, że Kościół dla nich jest prawdziwym domem. Nawet więcej niż domem, gdyż oni sami okazali się najpiękniejszym Kościołem rozumianym jako wspólnota ludzi. Tematem spotkania było «La force de la communauté». Oznacza to nic innego jak «siła wspólnoty». Podczas jubileuszu mieli oni swój okrzyk, w którym pierwszą część wykrzykiwał przez mikrofon ten który akurat przemawiał, a więc «la force», a wszyscy ludzie z wielkim entuzjazmem i wiarą odpowiadali: « de communauté». Gdy słyszało się te okrzyki, można było sobie mocno wziąć do serca, jak ważna dla nich jest jedność, wspólnota, Kościół. Sama Liturgia trwała bardzo długo, było wiele śpiewów, tańców, gry na intrumentach. Wszystko to było czymś, co ubogacało Luturgię. Wcale jej nie spychało na bok, ale koncentrowało na Bogu, na chwaleniu Go na prawdziwym i autentycznym czczeniu Tego, w którego się wierzy. Ciekawa była procesja z darami, gdyż trwała dłużej niż jak to bywa u nas w Europie. Długa kolejka ludzi, którzy przynosili rozmaite dary, takie jak różnego typu jedzenie, picie, owoce itp. Wraz z br. Danielem odbieraliśmy te dary i przekazywaliśmy ministrantom, którzy zanosili je w odpowiednie miejsce. Wszystko uprzednio błogosławiliśmy znakiem krzyża. Pod koniec Liturgii Świętej było roznadnie dyplomów regionalnym katechistom jako wyraz wdzięczności za ich wieloletnią posługę. Podziękowania skierował także proboszcz parafii i gwardian klasztoru br. Piotr Wrotniak. Przed błogosławieństwem zabrał głos przewodniczący Liturgii z nuncjatury apostolskiej ks. Grzegorz Bielaszka, który również wyraził wdzięczność i szacunek dla uczestniczących w Liturgii, doceniając jednocześnie piękno jubileuszu parafii. Zaskakującym było dla mnie, kiedy postanowił powiedzieć parę słów o mnie, jako przygotowującym się do misji. To było bardzo miłe i niespodziewane. Z pewnością wartościowe z tego względu, że poprosił ludność, aby się za mnie modliła, z czego się cieszę i za co mu dziękuję. Mam nadzieję, że Bóg poprowadzi to w odpowiedni sposób, a ja pozwolę Mu się prowadzić.

Po zakończeniu Mszy Świętej, oczywiście po długim dziękczynieniu i uwielbieniu Boga wśród śpiewów, przeszliśmy na ogród klasztorny, gdzie przygotowane były stoły i krzesła, aby zasiąść do obiadu. Tutaj widać jak ludzie lubią świętować, nigdzie się nie śpieszą, cieszą się po prostu sobą nawzajem i nie patrzą na zegarek. Po zjedzeniu obiadu, poszliśmy z braćmi do reszty ludzi, żeby z nimi porozmawiać, zapoznać się i wspólnie bawić w ten uroczysty dzień. Wielu chciało zrobić z nami zdjęcie, na co chętnie przystawaliśmy. Było tam dużo radości i chęci do dialogu. Grała muzyka, zaczęły się tańce na ogrodzie, a atmosfera była coraz piękniejsza. Było ciepło, jednak obecnie w Gabonie mamy porę suchą, a więc nie ma uciążliwych upałów, jak to jest zwyczajnie w innych miesiącach w porze deszczowej. Świętowanie jubileuszu zakończyło się późnym wieczorem. Dużo osób zostało do samego końca. Był obecny także były premier Gabonu, obecna pani minister edukacji Gabonu, która jest parafianką Ntoum. Co ciekawe, w ostatnim czasie wydała rozporządzenie, że rok szkolny dla uczniów będzie rozpoczynał się we wrześniu, a nie jak to było od lata w październiku. Byli także obecni na uroczystości ludzie z telewizji i prasy. Jeszcze tego samego wieczoru można było obejrzeć w gabońskiej telewizji relację z uroczystości, a także wywiad z byłym premierem, a także br. Piotrem Wrotniakiem.

Bardzo się cieszę, że mogłem uczestniczyć w tym dniu z braćmi i ludźmi w jubileuszu. Ntoum jest niezwykłe i piękne. To właśnie tutaj posługiwał br. Paweł Truszkowski wiele lat i budował ten kościół. Ludzie go rzeczywiście kochali i wciąż go pamiętają. W zakrystii sam zbudował katakumby, choć pewnie jeszcze wtedy nie wiedział, że jako pierwszy zostanie w nich położony. Zmarł nagle na malarię, co dla wszystkich było wielkim szokiem i smutną wiadomością. Niedawno przeżywaliśmy kolejną rocznicę jego śmierci. Po prawej stronie kościoła widnieje zdjęcie z wizerunkiem śp. br. Pawła, aby każdy wiedział, że jest on tutaj kimś bardzo znaczącym. Dziękuję Bogu, że mogę teraz widzieć dzieło, które jest tworzone przez braci, a także, któremu poświęcił się nasz współbrat, który odszedł do Domu Ojca. Mam nadzieję, że w przyszłości nasza misja w Gabonie nadal będzie się rozwijać, będzie przybywać nowych misjonarzy nie tylko z Polski, ale także z powołań regionalnych. Z pewnością wyobrażenie Afryki – Gabonu – Misji nie da się do końca zrozumieć, jeśli samemu się tego nie przeżyje i nie zobaczy. Zachęcam do modlitwy za misję i misjonarzy.

br. Mateusz Kamecki OFMCap

Po dwóch latach przerwy, spowodowanej pandemią koronawirusa, na szlak powróciła kapucyńska pielgrzymka w Gabonie.

13 lat z inicjatywy kapucyńskich misjonarzy z Polski po raz pierwszy w Gabonie wyruszyła piesza pielgrzymka, która z roku na rok gromadziła coraz więcej uczestników. W tym roku było ich ponad 200, najwięcej w historii. Wędrowne rekolekcje, które trwały od 20 do 24 czerwca, odbyły się pod hasłem „Oto stoję u drzwi i kołaczę…”.
Przewodnikiem pielgrzymki był br. Daniel Stelmaszek, uczestniczyli w niej również br. Piotr Wrotniak, proboszcz w Ntoum, pochodzący z Kamerunu kapucyni Bertrand i Thobias , którzy pracują w Gabonie, br. Michał Saniewski, który zapewniał zaopatrzenie pielgrzymom i br. Chris, Gabończyk, który jest studentem pierwszego roku filozofii i powoli przygotowuje się do ślubów wieczystych.
Trasa pielgrzymki łączy dwie kapucyńskie parafie: wychodzi z Ntoum a kończy w Cocobeach na północy kraju. Wśród pielgrzymów trwa żywa pamięć o br. Pawle Truszkowskim, inicjatorze i przewodniku pielgrzymki, który zmarł na malarię w trakcie pielgrzymki w 2014 r.

Zapraszamy do nowej serii vlogów prosto z Gabonu. Br. Sebastian Piasek prowadzi w nich krótkie dialogi z naszymi braćmi misjonarzami z równika, ale pokazuje również kawałki tamtejszego życia. W pierwszym z nich rozmawia z br. Michałem Saniewskim, o trudnościach związanych z życiem w Gabonie, a szczególnie w związku z drogami i samochodami. Zapraszamy do oglądania 🙂

Obserwuj profil Braterski Vlog:

Br. Piotr Wrotniak, proboszcz parafii św. Tomasza w Ntoum, poinformował, że 1 maja odbyło się poświęcenie nowej kaplicy w Agawa. Kaplica jest poświęcona św. Józefowi Rzemieślnikowi i będzie służyła lokalnej społeczności.

Gdzie jest Ntoum?

Wspólnotę misjonarzy w Gruzji zasilił br. Marek Przeczewski, który do niedawna był gwardianem we Frascati, we Włoszech. Kapucyński dom obecności na Kaukazie to placówka w Achalcyche, gdzie bracia pełnią posługę w sanktuarium Matki Bożej Różańcowej na wzgórzu Rabati. Chociaż sam przylot do Gruzji był 22 marca, to za początek misyjnej pracy br. Marka można przyjąć Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, kiedy podczas wieczornego nabożeństwa, odprawianego w łączności z papieżem Franciszkiem - Aktu poświęcenia Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Maryi - został przedstawiony miejscowej wspólnocie wiernych przez wikariusza prowincjalnego, br. Tomasza Wrońskiego. 

Br. Marek ma duże doświadczenie posługi w Zakonie, był prowincjałem, sekretarzem generalnym Zakonu, przez wiele lat pracował w Rzymie i we Frascati. Na razie pierwsze miesiące musi poświęcić intensywnej nauce języka gruzińskiego, ale jest pełen zapału i zaufania Bożej opatrzności. Polecamy go Waszej modlitwie.  Kapucyni przez dwa wieki pracowali w Gruzji, do czasu wypędzenia przez władze carskie w 1845. Bracia powrócili w 2013, w pierwszym okresie to byli Włosi a od 2019 roku odpowiedzialność za misję przejęła Prowincja Warszawska.

Co roku w przedostatnią niedzielę października obchodzimy w Kościele Światowy Dzień Misyjny. Na tę okazję ojciec święty Franciszek przygotował orędzie, którego tekst prezentujemy poniżej.

„Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4, 20)

Drodzy bracia i siostry

Gdy doświadczamy mocy miłości Boga, gdy rozpoznajemy Jego ojcowską obecność w naszym życiu osobistym i wspólnotowym, nie możemy nie głosić i nie dzielić się tym, cośmy widzieli i usłyszeli. Relacja Jezusa z Jego uczniami, Jego człowieczeństwo, które objawia się nam w tajemnicy wcielenia, w Jego Ewangelii i w Jego tajemnicy paschalnej ukazują nam, jak bardzo Bóg miłuje nasze człowieczeństwo i czyni swoimi nasze radości i cierpienia, nasze pragnienia i niepokoje (por. SOBÓR WAT. II, Konst. duszpast. Gaudium et spes, 22). Wszystko w Chrystusie przypomina nam, że świat, w którym żyjemy i jego potrzeba odkupienia nie są Mu obce, a także wzywa nas, byśmy poczuli, że jesteśmy aktywną częścią tej misji: „Idźcie na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie” (Mt 22, 9). Nikt nie jest obcy, nikt nie może czuć się wyobcowany czy daleki od tej miłości współczucia.

Doświadczenie Apostołów

Historia ewangelizacji rozpoczyna się od namiętnego poszukiwania Pana, który powołuje i chce nawiązać dialog przyjaźni z każdą osobą, gdziekolwiek by się ona znajdowała (por. J 15, 12-17). Apostołowie mówią nam o tym jako pierwsi, pamiętając nawet dzień i godzinę, kiedy Go spotkali: „Było to około czwartej po południu” (J 1, 39). Przyjaźń z Panem, to, że widzieli Go uzdrawiającego chorych, jedzącego z grzesznikami, karmiącego głodnych, podchodzącego do wykluczonych, dotykającego nieczystych, utożsamiającego się z potrzebującymi, zapraszającego do błogosławieństw, uczącego w nowy, pełen władzy sposób, pozostawia niezatarte piętno, zdolne wzbudzać zadziwienie oraz wylewną i bezinteresowną radość, której nie można powstrzymać. Jak powiedział prorok Jeremiasz, doświadczenie to jest płonącym ogniem Jego czynnej obecności w naszych sercach, która przynagla nas do misji, nawet jeśli czasami wiąże się z poświęceniami i niezrozumieniem innych (por. 20, 7-9). Miłość jest zawsze dynamiczna i pobudza nas, by dzielić się najpiękniejszą wieścią, będącą źródłem nadziei: „znaleźliśmy Mesjasza” (J 1, 41).

Z Jezusem widzieliśmy, słyszeliśmy i dotykaliśmy, że sytuacja może wyglądać inaczej. Już dziś zainaugurował On czasy przyszłe, przypominając nam o zasadniczej, tak często zapominanej cesze charakterystycznej naszego bycia człowiekiem: „zostaliśmy stworzeni do pełni, którą można osiągnąć tylko w miłości” (Enc. Fratelli tutti, 68). Nowe czasy wymagają wiary zdolnej, by nadać rozmach inicjatywom i kształtowaniu wspólnot, poczynając od mężczyzn i kobiet, którzy uczą się brać odpowiedzialność za słabość własną i cudzą, promując braterstwo i przyjaźń społeczną (por. tamże, 67). Wspólnota kościelna ukazuje swoje piękno za każdym razem, gdy z wdzięcznością przypomina, że Pan pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4, 19). „Szczególna miłość Pana zadziwia nas, a zadziwienia, ze swej natury, nie możemy zawłaszczyć ani nikomu narzucić. […] Tylko w ten sposób może rozkwitać cud bezinteresowności, darmowego daru z siebie. Również zapału misyjnego nigdy nie można osiągnąć w wyniku rozumowania czy kalkulacji. Wejście «w stan misji» wynika z poczucia wdzięczności”. (Orędzie do Papieskich Dzieł Misyjnych, 21 maja 2020).

Czasy nie były jednak łatwe; pierwsi chrześcijanie zapoczątkowywali swoje życie wiary w środowisku nieprzyjaznym i trudnym. Marginalizacje i uwięzienie przeplatały się z oporami wewnętrznymi i zewnętrznymi, które zdawały się przeczyć, a nawet negować to, co widzieli i słyszeli. Ale to, zamiast być trudnością lub przeszkodą, zamiast skłaniać ich do załamania się czy zamknięcia się w sobie, pobudzało ich do przekształcenia wszelkich niedogodności, przeciwności czy trudności w okazję do misji. Ograniczenia i przeszkody stały się również uprzywilejowanymi miejscami namaszczania wszystkiego i wszystkich Duchem Pana. Nic i nikt nie mógł pozostać poza wyzwalającym głoszeniem.

Żywe świadectwo tego wszystkiego znajdujemy w Dziejach Apostolskich, księdze, którą uczniowie-misjonarze zawsze mają pod ręką. Jest to księga opowiadająca o tym, jak woń Ewangelii rozprzestrzenia wraz z jej przejściem, wzbudzając radość, którą może dać jedynie Duch Święty. Księga Dziejów Apostolskich uczy nas przeżywania trudnych doświadczeń przez przylgnięcie do Chrystusa, by dojrzewać w „przekonaniu, że Bóg może działać w jakichkolwiek okolicznościach, nawet pośród pozornych niepowodzeń” i w pewności, że „kto się ofiaruje i oddaje się Bogu z miłości, z pewnością będzie przynosił obfity owoc (por. J 15, 5)” (Adhort. apost. Evangelii gaudium, 279).

Podobnie i my: także obecny moment dziejowy nie jest łatwy. Sytuacja pandemii uwypukliła i powiększyła cierpienie, samotność, ubóstwo i niesprawiedliwości, z powodu których tak wielu już cierpiało, a także zdemaskowała nasze fałszywe bezpieczeństwo oraz rozdrobnienie i polaryzację, które po cichu nas rozdzierają. Osoby najbardziej wrażliwe i podatne na zagrożenia jeszcze bardziej odczuły swoją własną bezradność i kruchość. Doświadczyliśmy przygnębienia, rozczarowania, zmęczenia, i nawet naszym spojrzeniem mogło zawładnąć konformistyczne rozgoryczenie, które odbiera nadzieję. My jednak „nie głosimy siebie samych, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a nas – jako sługi wasze przez Jezusa” (2 Kor 4, 5). Z tego powodu w naszych wspólnotach i w naszych rodzinach rozbrzmiewa Słowo życia, które odbija się echem w naszych sercach i mówi nam: „Nie ma Go tutaj, zmartwychwstał” (Łk 24, 6); Słowo nadziei, które przełamuje wszelki determinizm, a tym, którzy pozwalają się dotknąć, daje wolność i odwagę konieczną, aby powstać i twórczo poszukiwać wszelkich możliwych sposobów przeżywania współczucia, „sakramentaliów” bliskości Boga względem nas, Boga, który nikogo nie porzuca na skraju drogi. W tym czasie pandemii, w obliczu pokusy ukrywania i usprawiedliwiania obojętności i apatii w imię zdrowego dystansu społecznego, istnieje pilna potrzeba misji współczucia zdolnej uczynić z niezbędnego dystansu miejsce spotkania, opieki i promocji. „To, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4, 20), okazane nam miłosierdzie, przekształca się w punkt odniesienia i wiarygodności, który pozwala nam odzyskać wspólną pasję tworzenia „wspólnoty przynależności i solidarności, której należy poświęcić czas, trud i dobra” (Enc. Fratelli tutti, 36). To Jego Słowo, które codziennie nas odkupia i ocala przed wymówkami, prowadzącymi nas do zamknięcia się w najbardziej tchórzliwym sceptycyzmie: „wszystko jest takie samo, nic się nie zmieni”. I w obliczu pytania: „w jakim celu powinienem wyzbywać się moich zabezpieczeń, wygód i przyjemności, jeśli nie widzę żadnych istotnych rezultatów?”, odpowiedź pozostaje zawsze ta sama: „Jezus Chrystus zatriumfował nad grzechem i śmiercią i jest pełen mocy. Jezus Chrystus naprawdę żyje” (por. Adhort. apost. Evangelii gaudium, 275) i chce, abyśmy byli żywi, braterscy i zdolni do przyjęcia i dzielenia się tą nadzieją. W dzisiejszej sytuacji istnieje pilna potrzeba misjonarzy nadziei, którzy, namaszczeni przez Pana, byliby zdolni proroczo przypominać, że nikt nie zbawia się sam.

Podobnie jak apostołowie i pierwsi chrześcijanie, także i my mówimy z całą mocą: „Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4, 20). Wszystko, co otrzymaliśmy, wszystko, czym stopniowo obdarzył nas Pan, dał nam, byśmy mogli to wprowadzać w życie i dać bezinteresownie innym. Podobnie, jak apostołowie ujrzeli, słyszeli i dotykali zbawienia Jezusa (por. 1 J 1, 1-4), tak dziś możemy dotknąć cierpiącego i chwalebnego ciała Chrystusa w historii każdego dnia i znaleźć odwagę, by dzielić się ze wszystkimi przeznaczeniem nadziei, tym niewątpliwym tonem, który rodzi się ze świadomości, że towarzyszy nam Pan. Jako chrześcijanie nie możemy zatrzymać Pana dla siebie: misja ewangelizacyjna Kościoła wyraża swoją integralną i publiczną wartość w przekształcaniu świata i w trosce o stworzenie.

Zaproszenie dla każdego z nas

Temat tegorocznego Światowego Dnia Misyjnego, „Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4, 20) jest zaproszeniem dla każdego z nas, aby „wziąć odpowiedzialność” i oznajmić, co nosimy w swoich sercach. Ta misja jest i zawsze była tożsamością Kościoła: „Kościół jest dla ewangelizacji” (ŚW. PAWEŁ VI, Adhort. apost. Evangelii nuntiandi, 14). Nasze życie wiary ulega osłabieniu, zatraca proroctwo i zdolność zdumienia i wdzięczności w osobistej izolacji lub przez zamykanie się w małych grupach. Ze względu na samą swoją dynamikę wymaga ono coraz większej otwartości, zdolnej by dotrzeć i ogarnąć wszystkich. Pierwsi chrześcijanie, dalecy od ulegania pokusie zamknięcia się w elicie, zostali pociągnięci przez Pana oraz przez nowe życie, które ofiarował, aby iść do pogan i dawać świadectwo o tym, co widzieli i usłyszeli: bliskie jest królestwo Boże. Czynili to z hojnością, wdzięcznością i szlachetnością tych, którzy sieją, wiedząc, że inni będą konsumowali owoc ich zaangażowania i poświęcenia. Dlatego lubię myśleć, że „Nawet najsłabsi, najbardziej ograniczeni i zranieni mogą być na swój sposób [misjonarzami], ponieważ zawsze trzeba pozwalać, aby dobro było przekazywane, nawet jeśli współistnieje z wieloma słabościami” (Posynod. adhort. apost. Christus vivit, 239).

W Światowy Dzień Misyjny, obchodzony co roku w przedostatnią niedzielę października, z wdzięcznością wspominamy wszystkie osoby, które swoim świadectwem życia pomagają nam odnowić nasze zobowiązanie chrzcielne do bycia hojnymi i radosnymi apostołami Ewangelii. Pamiętamy zwłaszcza o tych, którzy potrafili wyruszyć w drogę, opuścić ojczyznę i rodzinę, żeby Ewangelia mogła dotrzeć bez zwłoki i bez obaw do zakątków miast i narodów, w których tak wiele istnień spragnionych jest błogosławieństwa.

Kontemplacja ich świadectwa misyjnego pobudza nas do odwagi i do uporczywej modlitwy do „Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Łk 10, 2). Istotnie, mamy świadomość, że powołanie do misji nie jest czymś z przeszłości ani romantycznym wspomnieniem innych czasów. Dzisiaj Jezus potrzebuje serc, zdolnych do przeżywania powołania jako prawdziwej historii miłosnej, sprawiającej, że wychodzą na obrzeża świata i stają się posłańcami i narzędziami współczucia. I jest to powołanie, które kieruje On do wszystkich, choć nie w ten sam sposób. Pamiętamy, że są obrzeża, które są blisko nas, w centrum miasta, lub w naszych własnych rodzinach. Istnieje również aspekt powszechnej otwartości miłości, który nie jest geograficzny, lecz egzystencjalny. Zawsze, ale szczególnie w obecnych czasach pandemii, ważne jest, aby zwiększać naszą codzienną zdolność do poszerzania kręgu, docierania do tych, którzy spontanicznie nie jawią się jako część „mojego świata zainteresowań” chociaż są blisko nas (por. Enc. Fratelii tutti, 97). Żyć misją, to mieć odwagę pielęgnować te same uczucia, co Jezus Chrystus i wierzyć wraz z Nim, że ten, kto jest obok mnie, jest także moim bratem i siostrą. Niech Jego miłość współczucia rozbudzi także nasze serce i sprawi, że wszyscy staniemy się uczniami misyjnymi.

Niech Maryja, pierwsza uczennica-misjonarka, sprawi, aby we wszystkich ochrzczonych wzrastało pragnienie bycia solą i światłem na naszych ziemiach (por. Mt 5, 13-14).

W Rzymie, u św. Jana na Lateranie, 6 stycznia 2021 roku, w Uroczystość Objawienia Pańskiego.

FRANCISZEK

cart linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram