„Ziarno wiary zachowane przez nasze babcie”. Brat Andrej o odradzaniu się Kościoła na Białorusi.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu, który jest pięknym świadectwem naszego brata z Białorusi, a jednocześnie jest to piękny obraz Kościoła i działalności misyjnej naszych braci tam pracujących.

30 lat temu sowieckie władze zezwoliły na odprawianie nabożeństw, kościoły zaczęły wracać do wiernych – na Białorusi odrodziły się struktury Kościoła rzymskokatolickiego. Widok starych świątyń na Białorusi nikogo nie dziwi, ale dlaczego teraz w kraju, który w przeważającym stopniu jest prawosławny lub ateistyczny i którego większość mieszkańców posługuje się językiem rosyjskim, buduje się nowe katolickie kościoły, w których nabożeństwa odbywają się w języku białoruskim? Zapytaliśmy o to brata Andreja z parafii św. Ojca Pio w Mołodecznie.

Przed początkiem ery sowieckiej w Mołodecznie stały dwa kościoły – św. Józefa i św. Ojca Pio: w miejscu pierwszego stoi obecnie sąd, w miejscu drugiego – fabryka narzędzi mechanicznych. Gdy władze przestały zabraniać uczestnictwa w obrzędach religijnych, wierni postanowili odbudować kościoły, choć już nie w tych samych miejscach.

Kościół św. Ojca Pio został wzniesiony przez mnichów (księży i braci) z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, którzy za najważniejsze wartości uznają ubóstwo i skromność.

Kościół jest nowy, ale jego historia sięga wielu lat wstecz. Na początku XX wieku w Mołodecznie istniała parafia św. Kazimierza. Z tego co wiem był to kościół garnizonowy i przynależał do polskiej jednostki wojskowej – zaczyna brat Andrej.

Po zniszczeniu świątyni przez długi czas w Mołodecznie nie było żadnych kościołów. W 1993 roku wybudowano kościół św. Józefa, a obecnie w mieście istnieją dwie parafie rzymskokatolickie i jedna greckokatolicka. Nasza parafia – św. Kazimierza – odrodziła się w 2003 roku, a rok później rozpoczęła się budowa kościoła, która trwa do dziś – mówi brat Andrej.

Od budowy nowej świątyni zależał również rozwój parafii. Nasz rozmówca przypomniał, że w nabożeństwach w namiocie lub w małej kaplicy nie mogło uczestniczyć zbyt wiele osób. Dzięki nowemu budynkowi liczba parafian znacznie wzrosła:

Oprócz tego, że budynek może pomieścić więcej osób, chodzi też o to, by w kościele swoje miejsce mogły znaleźć osoby w różnym wieku. Bo nasza praca duszpasterska zależy od tego, z kim pracujemy.

Inaczej rozmawiamy z emerytami, którzy przeżyli ciężkie czasy sowieckie. Istnieje też taka kategoria naszych braci i sióstr, jak osoby wychowujące dzieci – mają oni swoje specyficzne potrzeby i nimi również należy się zająć. Jest jeszcze młodzież, nastolatki, dzieci, oni też mają zajęcia z religii.

Choć Kościół wydaje się być strukturą monolityczną, to w jego obrębie istnieje wielka różnorodność wspólnot.

W parafii działają więc liczne grupy, jak Rycerstwo Niepokalanej czy ruch apostolski, dla którego członków powołaniem stała się pomoc osobom samotnym. Wspólnota franciszkańska zrzesza ludzi świeckich, którzy nie zostali kapłanami, ale wyznają wartości zakonu.

Brat Andrej przyznaje, że „pakiet startowy” wiary został mu przekazany przez rodzinę, w której kultywowano katolickie tradycje. Taka historia jest typowa dla wielu białoruskich rodzin: wiara nie umarła nawet, gdy jej zakazano, mimo prześladowań zwykłych wiernych i duchowieństwa.

Nasze babcie i dziadkowie z całych sił starali się chronić wiarę. Próbowali ocalić jej ziarno, by wiara mogła odrodzić się na nowo, gdy nadejdzie czas wolności.

Ta wiara była bardzo prosta i jednocześnie bardzo heroiczna. W ciągu ostatnich 30 lat w Kościele na Białorusi pojawiło się wielu wykształconych kapłanów, część z nich kształciła się za granicą. Niektóre instytucje edukacyjne zostały odbudowane. A dziś używamy języka, który jest dostępny dla człowieka XXI wieku. Wiara jest teraz oparta nie tylko na emocjach, dla współczesnego człowieka ma ona swoje silne uzasadnienie – wyjaśnia ojciec Andrej.

Brat Andrej rozpoczął swoją kapłańską drogę wzorując się na księdzu Uładzisławie Czarniauskim z Wiszniewa w obwodzie mińskim. Ojciec Andrej był pod wrażeniem wkładu księdza Czarniauskiego w rozpowszechnienie języka białoruskiego:

Ten ksiądz mnie ochrzcił, udzielił ślubu moim rodzicom. Kiedy stałem się bardziej świadomy, zacząłem do niego przychodzić, bo był to jedyny ksiądz w całej wsi, który odprawiał nabożeństwa w języku białoruskim. Zafascynowało mnie to i zdecydowałem, że chcę zostać takim księdzem.

Duchowny z Mołodeczna uważa białoruskojęzyczne nabożeństwa za jedną z najważniejszy form pełnienia posługi na Białorusi:

Kościół przemawia do wiernych w języku kraju, w którym mieszkają. Niestety, język białoruski nie ma dziś łatwo. A więc oprócz głoszenia Dobrej Nowiny o życiu wiecznym człowieka, wsparcia na drodze do życia w harmonii z innymi ludźmi, oprócz tych podstawowych darów dla społeczeństwa, Kościół ma jeszcze taką misję: rozwój języka białoruskiego.

Za: www.belsat.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *