List z Gabonu

Pokój i Dobro!
Przesyłam pierwsze pozdrowienia, pełne entuzjazmu i przemyśleń prosto z Gabonu. Dotarłem tutaj kilka dni temu. Mam w sobie wiele myśli i rzeczywistości, którymi chciałbym się z Tobą podzielić.
Dziś chciałbym poinformować Ciebie, że jestem już na miejscu. Pomimo problemów o których pisałem wcześniej, powróciłem do zdrowia, może jeszcze nie jest idealnie, ale wystarczającą, aby nie bać się tego co teraz się dzieje wokół mnie. 
Pierwsze wrażenia 
Afryka przywitała mnie zupełnie nowym powietrzem. Dużo bardziej ciężkich, mokrym i pachnącym burzą z świeżo ściętą trawą. Wydaje ci się, że nie jesteś wstanie wziąć pełnego oddechu. Zaraz potem wszystko to co działo się na lotnisku, od razu potwierdziło, że to nie jest nasza ściśle ułożona Europa. Wszelkie procedury na lotnisku wydawały się być robione w wielkim chaosie i bałaganie. Jednak jak później wyjaśnił mi jeden z braci to tylko moje wrażenie, a Gabonczycy dobrze wiedzieli co mają robić. Samo lotnisko i jego okolica były jakby europejskie. Jednak wystarczyło przejechał kilkaset metrów i wszystko się zmieniło. Drogi w Gabonie to zupełnie inny świat. Prawie żadnych znaków, pełno ogromnych dziur i często braku jakiejkolwiek utwardzonej nawierzchni. Od początku nie dziwisz się dlaczego większość samochodów to samochody terenowe, bo tylko takie gwarantują tu dojechanie do celu. To co najbardziej rzuca się w oczy to domy i sklepy. Ich konstrukcja i jakość wykonania bardziej przypomina nasze garaże lub komórki na drewno, niż przez nas rozumiane domy. Widok jest mocno egzotyczny i na pierwszy rzut oka bardzo przerażający i przygnębiający. Tylko niewielka część ludzi, bogatych lub urzędników państwowych mieszka w domach przypominający te z naszego kraju. Tu pojawia się pierwszy ogromny problem Gabonu, czyli bieda i rozwarstwienie społeczne.
Jedna z najbardziej pozytywnych rzeczy jaka mnie spotykała była to ogromna radość i otwartość ludzi, którzy czekali tutaj na nowego brata. Masa ludzi przychodzących się przywitać, zobaczyć, przedstawić, podziękować. To bardzo piękne i zupełnie zaskakujące. Doświadczam tej otwartości i radości codziennie na nowo. Radość i optymizm tych ludzi może dziwić tym bardziej jak zestawi się to z problemem ubóstwa. 
Ostatnią rzeczą jaką chciałbym się z Tobą podzielić w tej wiadomości z Gabonu to dzieci. Jest ich tu bardzo dużo. To bardzo młode społeczeństwo, a w każdym domu jest ich po kilka. Widać to na ulicy, w Kościele, ale i przy naszych placówkach, kiedy to rzadko kiedy jest taka chwila w ciągu dnia gdy nie ma tu dzieci, które chcą się bawić, rozmawiać, przychodzą po pomoc. Z dziećmi i młodzieżą wiążę się też kilka problemów związanych z takimi rzeczami jak narkotyki, rozwiązłość seksualna czy alkohol. Moje serce od razu zaczęło mi mówić, że są to dzieci które potrzebują opieki, edukacji i Dobrej Nowiny. 
Jest też w mojej głowie masa pomysłów, co mógłby tutaj zostawić. Pierwszą i najważniejszą rzeczą jaką chce i robię to głoszenie Chrystusa i Jego Miłości, poprzez sakramenty i posługę jako kapłana i brata kapucyna. Jednak Ewangelia wzywa mnie, aby iść dalej i mam nadzieję, że uda się coś więcej, co to będzie to zobaczymy co przyniosą kolejne miesiące. 
Czy jestem na końcu świata? Jestem raczej w jego centrum… Szczególnie dlatego, że Kościół tutaj jest żywy, młody i pełen wiary i nadziei na lepsze. Jeśli Pan chce, abym był jakimś małym narzędziem w Jego rękach, aby tutaj mogło się przybliżać Królestwo Boże, to niech dzieje się Jego wola. 
Proszę Cię dziś o modlitwę za mnie i ludzi którzy tutaj żyją i starają się o swoją świętość. Możesz dziś w swoim domu wznieść modlitwę dziękczynną, za tak proste rzeczy jak woda w kranie, prąd czy codzienny posiłek, bo są takie miejsca, np. tu w Gabonie, gdzie to nie jest oczywiste. 
Gabończycy często mówią, że Jezus jest dobry i jest radością. Patrząc na nich widzę, że to jest prawda. Niech Pan i Tobie da to odczuć. 
Brat Sebastian Piasek OFMCap

2 przemyślenia nt. „List z Gabonu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *